Takie organizacje jak Greenpeace i Friends of the Earth zaprzeczyły tym sugestiom, ale – zważywszy, że zdaniem Rasmussena akcja rosyjskich agentów jest niezwykle wyrafinowana – ekolodzy z tych organizacji mogą nawet nie do końca zdawać sobie sprawę, kto usiłuje na nich wpływać.
Dla nas to brzmi to bardzo groźnie. Od paru lat widzimy, jak w krajach starej Unii narastają „antyłupkowe” nastroje. Polskę czeka jeszcze trudna batalia, by regulacje europejskie dotyczące wydobywania gazu z łupków były po naszej myśli. A niestety – tak jak to było za czasów Lenina, tak i za czasów Putina, Rosja zawsze znajdzie na Zachodzie „pożytecznych idiotów”, którzy będą z ochotą gardłować w jej interesie. Tym razem będą przekonywać, że zależny od Rosji gazociąg Nord Stream po dnie Bałtyku jest bardziej ekologiczny i bezpieczny niż niezależne od Rosji łupki.
