Najpierw państwo. W ramach państwa – sądy. A potem obywatel

O ile w pisowskiej Polsce 2005-2007 najbardziej widoczne było, wymierzone w obywatela (z tych czy innych powodów podejrzanego), prokuratorsko-policyjne ramię nowej władzy, to dekadę później priorytetem dla pisowskich rządów było w pierwszej kolejności opanowanie państwa. Zgodnie z zasadą, że gdy ma się państwo „pod sobą”, to tym łatwiej zająć się obywatelem.

Prawo i Sprawiedliwość ma już całość władzy ustawodawczej i wykonawczej, ma prokuraturę i służby, ma też media publiczne. I nade wszystko ubezwłasnowolniło i podporządkowało sobie Trybunał Konstytucyjny.

Przed PiS-em jeszcze trochę pracy w zbożnym dziele zawłaszczania państwa. Jeszcze niezależne są samorządy. Lecz najważniejszy dla PiS-u front walki, to podporządkowanie sobie sądownictwa. Ale już teraz pojawiają się wyraźne sygnały, co czeka obywatela, gdy państwo w każdym wymiarze będzie pisowskie.

Jednym z nich były „listy gończe” za uczestnikami grudniowych manifestacji pod Sejmem. To na razie tylko straszenie. Można bowiem domniemywać, że nawet tym, którzy przez służby podległe Błaszczakowi/Ziobrze zostaną zidentyfikowani raczej teraz nic się nie stanie – wszak „bitwa o sądy” dopiero przed PiS-em – ale gdy PiS sądy opanuje, to kto wie, jak zostanie potraktowany ktoś, kto odważy się na „antykaczyńskie” demonstracje.

Dzisiaj mamy kolejne ostrzeżenie. Oto wobec dziesięciu nauczycielek z Zabrza urząd wojewódzki wszczął postępowanie dyscyplinarne za to, że w dniu „czarnego protestu” (protestu wobec planu zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej) przyszły one do pracy ubrane na czarno, sfotografowały się, a zdjęcie umieściły na Facebooku. Nauczycielki te na terenie szkoły nie chodziły z żadnymi transparentami, a nic nikomu do tego, czy ktoś w danym dniu ubiera się na czarno, czy żółto. I zapewne sprawa „rozejdzie się po kościach” – bo gdyby kuratorium śląskie sięgnęło tu po jakieś sankcje, to nauczycielki te wygrają sprawę w każdym sądzie. Ale dodajmy – na razie wygrają. Bo gdy PiS sądy opanuje, to kto wie … itd.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf słusznie zauważyła, iż wyzwania, jakie być może za niedługi czas staną przed sędziami, wymagać będą od nich odwagi. Bo jeśli zabraknie sędziów, których stać będzie na odważną niezawisłość, to wobec pisowskiego państwa nawet odważny i świadomy swych praw obywatel będzie całkowicie bezbronny.
Trwa ładowanie komentarzy...